sobota, 21 czerwca 2008

Mufinki z musli


Nie wiem jak zapisać poprawnie mufinki ani musli. To są wyrazy zupełnie nie z naszej rodzimej mowy. Można jest zrobić trochę na podobę naszej mowy i zapisać po prostu po polskiemu. Wydaje mi się, że wszyscy wiedzą o co chodzi. Bo gdybym chciała napisać stricte po polsku, mogłabym określić te babeczki jako a'la nasze Magdalenki, tylko że to nie jest do końca prawda. Nawet nie do początku. Nasze Magdalenki są takie lekkie, biszkoptowe i zazwyczaj cytrynowe, a mufinki to coś zupełnie odwrotnego: ciężkie i z różnymi, dowolnymi dodatkami. Mogłabym oczywiście napisać babeczki, ale chodzi też o jak największe zawężenie znaczenia babeczek, bo nie każde babeczki to mufinki (zgodnie z wcześniejszym opisem), ale każde mufinki to babeczki. Z kolei musli pochodzi z niemieckiego, ale z polską pisownią, bez tamtejszych liter. Mogłam tutaj napisać płatki owsiane, żeby było bardziej po polsku, ale to nie jest znowu to, o co chodzi. Musli jest określeniem w tym przypadku bardziej ogólnym niż same płatki owsiane, bo to mieszanka różnych rodzajów płatków i do tego jeszcze suszonych owoców. Także w rezultacie mamy tutaj mix kulturowy, można wnet powiedzieć że to kuchnia typu fusion, bo to amerykański specjał z niemieckimi dodatkami w polskim wydaniu.

Wydaje się na pierwszy rzut oka, że jest dużo dodatków, ale wszystkie są łatwo dostępne. Nie trzeba odwiedzać bardziej wyrafinowanych sklepów, niż ten osiedlowy. I co jeszcze fajnego jest w tych mufinkach to to, że wprost nie należy ciasta dobrze wymieszać (na gładką masę). Należy to zrobić od niechcenia. Nawet widziałam tą operację przeprowadzaną za pomocą drewnianej pałeczki do jedzenia chińszczyzny. To jest dopiero fusion mix i jeszcze można dodać fakt pieczenia tych mufinek w blasze zaprojektowanej przez Szwedów (szwedzka firma meblowa), ale made in England.

na 12 mały
ch babeczek:
- 225g mąki
(można zmieszać: trochę pszennej i trochę żytniej),
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- szczypta soli,
- 100g musli
(najlepsze jest to prażone, tzw. crunchy),
- 185g rodzynków
(jeśli jest ich mało w musli, dla mnie jest zawsze mało),
- 115g
(ok.4 łyżek) cukru (jeśli jest pod ręką to brązowy, jeśli nie, to nie) (proponuję jeszcze zamiast cukru miód),
- 250ml jogurtu
naturalnego,
- 2 jajka,
- 90g masła
stopionego
  1. Rozpoczynamy pracę od przygotowań sprzętu: rozgrzać piekarnik do 210 stopni C i należy przygotować formę do babeczek. UWAGA: jeśli nie posiadamy takowej formy, zawsze możemy wykorzystać zwykłą keksówkę i zrobić mega mufina - też dobre. Jeśli jednak posiadamy wspomnianą formędo babeczek, mamy trzy opcje przygotowania jej na spotkanie z ciastem: wyłożyć otwory kupnymi papierkami do mufinek, wysmarować otwory masłem lub wyciąć kwadraty z papieru do pieczenia i wyłożyć nimi otwory.
    Oto opcja trzy: łapiemy kwadrat za rogi, składamy i upychamy:










  2. To była najtrudniesza część pracy. Zasada robienia mufinek to wlać płynne składniki do suchych i wymieszać byle jak. Także do mąki, proszku, soli, musli, rodzynków i cukru wlewamy zmieszane ze sobą jajka, jogurt i stopione masło. Jeśli mamy miód zamiast cukru, zaliczamy go do płynnych składników i dobrze jest go stopić razem z masłem, żeby się najpierw ze sobą połączyły i nieco przestygły. Gotową masę przekładamy do foremek i pieczemy około 20 minut.




2 komentarze:

Agatha pisze...

Uwielbiam muffiny z musli. Pieke 2-3 razy w tygodniu. Sama wczesniej przygotowywuje musli.
To jest nasza ulubiona przegryzka na 2 sniadanie do pracy. Sprobuje tez w Twojej wersji :)

ps. fajny blog

magda pisze...

Zapraszam na nowszy przepis pt.: Szybkie babeczki